środa, 29 września 2010

Pomóżmy Kalince

Kochani, trafiłam dzisiaj na stronę Kaliny, malutkiej dziewczynki, cierpiącej na złośliwy nowotwór oczu. Jej i jej rodzicom - Gosi i Jackowi, bardzo potrzebna jest nasza pomoc i wsparcie. Poniżej zamieszam apel o pomoc.
Mam na imię Kalina i zaledwie 7 miesięcy.
Dwa miesiące temu lekarze zdiagnozowali u mnie złośliwy nowotwór obydwojga oczu o nazwie siatkówczak (retinoblastoma). Zapadalność na tę chorobę szacuje się na około 4 przypadki na milion urodzeń rocznie. Leczenie jest długie i najczęściej kończy się całkowitym usunięciem gałek ocznych. W dodatku w każdej chwili mogą nastąpić przerzuty komórek rakowych na inne, zdrowe części ciała. Dlatego moi rodzice postanowili szukać dla mnie ratunku za granicą.
W Londynie jest szpital, w którym z dobrymi efektami leczy się dzieci takie jak ja poprzez podanie leku Melphalan tętnicą udową bezpośrednio do oka. To nowatorska kuracja, w Polsce w ogóle niedostępna. Barierą jednak jest cena – 25.000 funtów za dwie kuracje, nie mówiąc już o całej masie innych opłat.
To leczenie jest dla mnie Nadzieją. Chcę poznawać świat, nauczyć się jego kolorów, zobaczyć kiedyś tęczę na niebie i kwitnące jabłonie, chcę widzieć uśmiech mojej mamy gdy będę stawiała pierwsze kroczki i jeszcze żeby tata pokazał mi góry.
Ty pewno już to wszystko widziałeś. Ja dopiero zaczynam życie a już nie wiem co przyniesie kolejny dzień. Jeśli zechcesz to przyłącz się do walki o moje zdrowie i uratuj mnie...

Wpłaty pieniężne prosimy przekazywać na konto bankowe:

Fundacja Dzieciom "Zdążyć z pomocą"
01-685 Warszawa ul. Łomiańska 5

41 1240 1037 1111 0010 1321 9362
koniecznie z dopiskiem "na leczenie Kaliny Janowskiej"

www.kalinajanowska.pl
www.kalinajanowska.blog.onet.pl

4 komentarze:

  1. To strasznie niesprawiedliwe,tak malenki czlowiek,a tyle juz musi wycierpiec.
    Bardzo mi zal rodzicow,jak im musi byc ciezko.
    Miejmy nadzieje ze wszystko pomyslnie sie zakonczy i mala Kalinka bedzie brykac z tata po gorskich szlakach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże drogi... Te dzieci tak strasznie cierpią. Wielokrotnie wrocławscy dziennikarze organizowali Św, Mikołaja na naszym oddziale onkologii dziecięcej. Ja też w tym uczestniczyłam. Masakra a jakie cierpienie po chemii... NIe do opisania. Takich dzieci jest wiele, maluszków bezbronnych. Wpłacę jeszcze dziś na jej konto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś już miałem do czynienia z tą fundacją. Pieniądze rzeczywiście trafiły do osoby potrzebującej, więc wydaje mi się, że można wpłacać bez obaw. Dzięki za sygnał "lotnico".

    OdpowiedzUsuń
  4. Na bloga Kalinki trafiłam dzięki blogowi Ani http://zuzamoll.blogspot.com/, cieszę się, że na coś się przydałam. To straszne i niesprawiedliwe, że taka malutka dziewczynka musi cierpieć. Dobrze, że możemy pomóc. Pozdrawiam ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń