czwartek, 28 czerwca 2012

Sirotka

Ukręciłam bicz na własną dupę - kupiłam Królowi na urodziny symulator lotów
I koniec.
Przepadł.
Nie istnieje dla świata. 
Może powinnam rozwiesić ogłoszenia: "Uwaga! Zaginął Król Kurnika. Ostatni raz widziany był za sterami Cesny, kiedy latał pod mostami Sydney. Uczciwa znalazczyni proszona jest o nakarmienie i zwrot w stanie nienarusoznym".
Wczoraj latał nad Olsztynem podobno, skąd niedaleko już do moich ukochanych Mikołajek ale ja tam nie wiem, bo jakoś nie wypatrzyłam żadnego charaterystycznego a znajomego budynku, jak ratusz, katedra czy zamek. Symulator ma wszystkie wajhy, pedały i stery, jak prawdziwy samolot, więc zabawa przednia, nie mówąć już o walorach edukacyjnych.
I naprawdę bardzo się ciesze, że Król ma frajdę, ale zostałam bidna sierotką, zapewne - znając miłość Króla do maszyn latających - na długi czas.

Nie uważacie, że prezenty dla drugiej połowy powinny być bardziej egoistyczne? Żadnych symulatorów, gier, laptopów, tabletów i innych takich zabawek. Kupić koszulę, kolejną butelkę perfum czy książkę zamiast kolejnego pożeracza czasu, który - choć naszego wybranka bardzo cieszy - jednocześnie znacząco wpływa na pogorszenie jakości naszego związku przez zmniejszenie ilości spędzanego razem czasu, nie mówiąc już jak bardzo (ujemnie) wpływa na przyrost naturalny. Zauważcie, że w krajach bardzo rozwiniętych, w których dostęp do elektronicznych zabawek dla dużych chłopców jest powszechny, przyrost naturalny jest ujemny. No ale jak tu dbać o przetrwanie ludzkości, jeśli wasz luby właśnie podkłada bombę pod siedzibę wroga albo uczy się startować boeingiem?

Moja koleżanka powiedziała, że ona swojemu kupuje skarpety albo koszulki na promocji.
No ale to zemsta za to, że obiecał jej dwa lata temu tablet na gwiazdkę i oczywiście zapomniał. Mnie się jednak wydaje, że ona jest w błędzie. Przecież małż nie sprecyzował, NA KTÓRĄ gwiazdkę. Może ten rok po prostu jeszcze nie nadszedł:-)

10 komentarzy:

  1. O, o, o, a jaki dokładnie kupiłaś? Koala by chyba oszalał ze szczęścia :)

    Ja sama lubię takie gadżety, więc w sumie z prezent korzystamy oboje, chociaż symulator akurat by mnie nie jarał. Ale na xboxie gram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki kupiłam:
      http://www.sportys.com/PilotShop/product/11894?utm_source=TransactionEmail&utm_medium=email&utm_campaign=OrderConfirmation&utm_content=itemlistItem

      Podobno niezły, więc jeśli Koala lubi takie zabawki, masz prezent urodzinowo/bożonarodzeniowy z głowy:-)

      Usuń
    2. Dzięki :) Chwilowo musiałabym sprzedać nerkę, ale urodziny w kwietniu, więc może do tego czasu wreszcie będę pracować i uciułam ;)

      Usuń
    3. Ojtm, w końcu masz dwie nerki, jedna mniej, jedna więcej:-)

      Usuń
  2. Posiadam trzeciego meza, ale jeszcze nigdy zadnemu nie kupilam nic z odziezy, NIGDY. To jest chyba wbrew mojej religii:)))
    Generalnie oboje ze Wspanialym nie przywiazujemy wielkiej wagi do okazji prezentowych:) Urodziny celebrujemy tylko te, ktore koncza sie 5ka lub zerem i na te okazje kupujemy wiekszy prezent. Ja na moje 55 dostalam nowego laptoka, a w przyszlym roku Wspanialy konczy 64 wiec mysle o krotkim wypadzie gdzies, np. New Orleans na kilka dni. Takie prezenty lubie, bo sa dla obojga:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam się ze wstydem, że dla mnie odzież/perfumy niestety bywały ostatnią deską ratunku, kiedy nie miałam innego pomysłu. Na szczęście mam już pomysły na kilka następnych prezentów, więc Królowi nie grozi na razie trzecia butelka perfum:-))

      Usuń
  3. Ja mojemu nie robie prezetow,ja jestem jego najlepszym prezentem:))))
    Od czasu do czasu owijam sie w gustowna kokarde:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest słuszne podejście!:-)))))))))))))

      Usuń