niedziela, 28 listopada 2010

Słitaśne focie z mostem na pierwszym planie

Kiedyś na demotach znaleźliśmy to określenie, pochodzące prosto z naszej-klasy. Ta wyjątkowa kompilacja angielskiego i polskiej nowomowy urzekła nas swoim wdziękiem i na stałe weszła do naszego słownika:-)) więc dziś nasza domowa wytwórnia zdjęciowa prezentuje "Słitaśne Focie z Mostem":-) Miłej niedzieli:-))))


sobota, 27 listopada 2010

Bliskie spotkania trzeciego stopnia...

... z bizonami w parku Buffalo Rock, niecałe dwie godziny od miasta. I wprawdzie kiedy byliśmy tam dwa tygodnie temu, wszystkie trasy spacerowe były już zamknięte (ale po co pisać o tym na stronie parku, prawda?), to i tak mi się podobało. W końcu za zobaczenie bizonów na żywo nie zapłacisz kartą mastercard:-))

A tak w ogóle to nic mi się nie chce. Nawet dłubać w nosie mi się nie chce. Nawet finałów Mam Talent nie chce mi się oglądać. Wszystko do dupy. Może... ten tego... jak szpadel? Mamy dużo dobrego, japońskiego piwa (jeśli ktoś będzie miał okazję spróbować Sapporo, gorąco polecam) i całą serię Harry'ego Pottera do zobaczenia przed obejrzeniem w kinie ostatniego odcinka. Wstyd się przyznać, ale oglądałam do tej pory tylko dwa filmy z serii:-) No więc chyba tak, dziś nawalę się jak mały messerschmitt. Bardzo mały, bo chyba nie wspominałam, że mnie do zalania się w trupa wystarczą dwie butelki?:-) Ekonomiczna kura ze mnie, czyż nie? No to idę. Proszę jutro mnie nie budzić, będę miała kaca.





P.S. W robieniu zdjęć maczał oczywiście paluszki nieoceniony Król Kurnika. Jak zwykle.

czwartek, 25 listopada 2010

A co Wy gotujecie w Święto Dziękczynienia?:-)


A co wy gotujecie na Święto Dziękczynienia?:-) U nas nic właściwie się nie dzieje, będzie barszczyk i kura ze szpinakiem, czyli jak co dzień (nooo szpinak dla szerokiej publiczności, domowników znaczy, zaserwuję pierwszy raz, więc z niepokojem czekam, jak zareagują - do tej pory nie jedli i krzywili się na samo wspomnienie, ale mam nadzieję, że jakoś przejdzie - zamierzam wspomnieć, że to szpinak dopiero PO obiedzie:-)). Ale dzwoniłam wczoraj do amerykańskiej znajomej i mówi, że właśnie gotują w domu. I pewnie ruskie oraz placki ziemniaczane w menu się nie znajdą, ale poza tym będzie pełna lista dań, o jakiej w Garfieldzie powyżej:-) jak na nasze Boże Narodzenie - ma być tradycyjnie i dużo. Spróbujemy wszystkiego jutro, jesteśmy zaproszeni na obiad:-)))

My właściwie Dziękczynienia nie obchodzimy. Może gdybym była tu dłużej i widziała chociaż raz, jak to wygląda w amerykańskich domach, zorganizowałabym i u nas, ale jak na razie nie czuję atmosfery tego święta, choć sama idea bardzo mi się podoba. Ja też mam za co dziękować, więc niewykluczone, że pokuszę się o wyprawienie za rok, choć bez indyka - domownicy nie ruszą a potem ja będę musiała go wcinać przez najbliższy rok albo i dwa, bo ptaszyska są upiornie wielkie. Jak się ma dużą rodzinę i cała się zjeżdża na święto, to ma to sens, ale jak mam jeść go sama, to dziękuję, postoję. Aż taka milośniczką mięsa to ja nie jestem. Zrobię faszerowaną kurę, wprowadzając nową, świecką tradycję:-))))

A jutro Czarny Piątek, czyli święto wszystkich konsumentów:-)) Tego dnia zaczynają się tradycyjne przedświąteczne obniżki w całym kraju i kto żyw, pędzi na zakupy. Można zrobić zakupy po śmiesznie niskich cenach, szczególnie elektronikę, więc kolejki ustawiają się już w nocy, sklepy są otwarte od świtu (bardzo wczesnego świtu, centrum obok nas od 4:00 rano) do późnego wieczora. Żądni dóbr materialnych konsumenci zatracają wszelkie maniery i pozory dobrego wychowania i walczą o upatrzone a wymarzone produkty jak lwy. I choć trudno w to uwierzyć, to jednak bójki naprawdę się zdarzają.  Telewizja wczoraj przypominała, jak to wygląda, pokazując co bardziej soczyste kawałki z ubiegłych lat - bójki w sklepach, podstawianie sobie nawzajem nóg, podstępne wyciąganie produktów z cudzych koszyków, kłótnie i wrzaski, no i te kobiety, okładające się torebkami po głowach:-)))) Poszłabym popatrzeć i porobić zdjęcia, ale mogłabym kogoś tym wkurzyć, a nie mam zamiaru wylądować w szpitalu z rozbitą głową. Więc chyba sobie daruję:-) A zakupy spokojnie można zrobić w internecie.
Miłego weekendu, kochani:-)