Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt:-)

Kochani, chciałabym życzyć Wam spokojnych Świąt.
Żeby w następnym roku spełniły się nasze marzenia, przynajmniej niektóre. Abyśmy byli szcześliwi, przynajmniej czasami. Żeby nasi najbliżsi byli zawsze obok. Abyśmy nie musieli podejmować trudnych decyzji. Aby omijały nas życiowe zakręty i zawijasy ale nie ciekawe przygody. Obyśmy cieszyli się dobrym zdrowiem, bo chociaż o tym zapominamy, jest naprawdę ważne.
Żeby kolejny rok był  po prostu lepszy.
Ściskam Was - świątecznie i na zapas noworocznie:-)

czwartek, 22 grudnia 2011

Szredowanie


To zupełnie jak ja. Też nie czuję atmosfery świąt.
Czy myślicie, że poczuję, jak namówię Króla, żeby przywiązał się do choinki?:-))))
(Nakłonienie go to do tego samo w sobie będzie już świętem:-))) )

Mam nowe ulubione słowo w ponglish. Zeszredować, czyli po naszemu - zniszczyć w niszczarce.
Ładne, prawda?:-) Podzieliła się nim z nami pani w szpitalnej rejestracji, mówiąc przy okazji o Królu "tfoja mąsz". Jednak najpiękniejszym przykładem ponglish, a raczej mieszania języków, była pani z małym berbeciem na paradzie trzeciomajowej. Idąc w pochodzie, powiedziała do malucha piękną śląską gwarą: "Podziwiaj kaj daddi idzie":-))
Oczywiście, moim numerem jeden jest nadal góralsko-szikagowskie podwójne potwierdzenie - "Siur ze hej". Nic tego nie pobije.

P.S. Sąsiedzi muszą nas już nienawidzieć - trzy dni gotowałam bigos, potem postną kapustę a wczoraj do bukietu zapachów dołączył jeszcze aromat gotującego się na pasztet mięsa.
Nie wiem, czy nas za to nie eksmitują:-)

wtorek, 20 grudnia 2011

Przytuliłeś już swoją choinkę?


A Wy?:-))
I jeszcze w kwestii leczenia, bo mi się to jakiś czas temu rzuciło w oczy - chyba wszystkie szpitale w mojej okolicy mają coś świątobliwego w nazwie, najczęściej Matkę Boską albo jakiegoś świętego.

Ale rachunki wystawiają zupełnie nie świątobliwe:-)

niedziela, 18 grudnia 2011

Wspomnienia z dzieciństwa

A wy jakie macie wspomnienia ze świąt?:-)


Ja pamiętam, jak jeden z wujków w Wigilię wyprał sobie jedyne odświętne spodnie (tak, tak, drogie dziateczki, były w Polsce czasy, kiedy nabycie odświetnego ubrania nie było takie proste). Powiesił w ogródku, coby obciekły z wody a potem miał zamiar zabrać do domu, powiesić przy kominku, żeby spokojnie schły do Wigilii.
Niestety szanowny wujo zapomniał zupełnie o spodniach i kiedy przyszedł czas zasiadania do stołu, okazało się, że spodnie zamieniły się w sopel lodu. Do stołu zasiadł więc w codziennych ale już do kościoła na pasterkę chciał iść ubrany odświętnie, więc ściągnął ze sznurka te zamarznięte. Do dziś pamiętam, jak skrzypiał przy każdym kroku:-)))

sobota, 10 grudnia 2011

Święta?

Jestem w tym roku wyjątkowo mało świątecznie nastawiona. W tamtym już od początku grudnia pieczołowicie planowałam, co ugotować i upiec, robiłam listy i liściki, przeprowadzałam telefoniczne konsultacje z mamą w sprawie trudniejszych przepisów. Lepiłam pierogi, obierałam buraki i kręciłam mak. I wszystko to sprawiało mi niesamowitą frajdę.

W tym roku nic. Mam taką ochotę na święta, jak krowa na wizytę u rzeźnika. 

I niestety, nachalnie puszczane od początku listopada w każdym sklepie kolędy, sztucznie radosny nastrój w supermarketach i centrach hadlowych, choinki, lampki, ozdóbki, bombeczki i gwiazdeczki działają na mnie wręcz odrzucająco. No ileż można? Od dwóch tygodni w oknach domów stoją udekorowane choinki a w sklepach ludzie dostają pierdolca.

W czasach mojego dzieciństwa choinkę ubierało się w Wigilię. Potem siedziało się w oknie, czekając na pierwszą gwiazdkę, bo jak tylko się pokazała, należało zasiąść do stołu. Był post, pasterka i żadnego alkoholu. Święta kończyły się w Dzień Trzech Króli a potem było wielomiesięczne oczekiwanie na następne, wyjątkowe dwa tygodnie. T y l k o dwa tygodnie w roku. A teraz? Boże Narodzenie przez blisko pół roku, bo wszyscy muszą zarobić. Teraz wszystko przelicza się na kasę. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Brrrrr.

Znalazłam tutaj taki sympatyczny wierszyk o świętach, przy którym się uśmiałam. Mam nadzieję, że wam również się spodoba:-)

A Christmas Story

Twas the night before Christmas--Old Santa was pissed.
He cussed out the elves and threw down his list.
Miserable little brats, ungrateful little jerks.
I have a good mind to scrap the whole works!

I've busted my ass for damn near a year,
Instead of "Thanks Santa"--what do I hear?
The old lady bitches cause I work late at night.
The elves want more money--The reindeer all fight.

Rudolph got drunk and goosed all the maids.
Donner is pregnant and Vixen has AIDS.
And just when I thought that things would get better
Those assholes from the IRS sent me a letter,
They say I owe taxes--if that ain't damn funny
Who the hell ever sent Santa Claus any money?

And the kids these days--they all are the pits
They want the impossible--Those mean little shits
I spent a whole year making wagons and sleds
Assembling dolls...Their arms, legs and heads
I made a ton of yo yo's--No request for them,
They want computers and robots...they think - I'm IBM!

Flying through the air...dodging the trees
Falling down chimneys and skinning my knees
I'm quitting this job there's just no enjoyment
I'll sit on my fat ass and draw unemployment.

There's no Christmas this year now you know the reason,
I found me a blonde. I'm going SOUTH for the season.