Król Kurnika dzisiaj rano w jednym z częstych przebłysków geniuszu zapytał: Ty wiesz, po co jest ta cała awantura o krzyż?
- No po co? – mruknęłam znad kubka z herbatą.
- Ano po to – mówi Król Kurnika – żeby nikt nie zwrócił uwagi na najważniejszą – tak naprawdę – wiadomość dnia.
- Jaką?
- Podwyżkę VAT-u? Nie ma protestów, demonstracji, nikt nie krzyczy pod Sejmem, że złodzieje i żeby oddawali własne pensje, bo wszyscy tylko ten krzyż i krzyż. A Tusk wczoraj cichutko, na jakiejś malutkiej konferencyjce prasowej wygłosił najważniejszy komunikat podczas swoich rządów. I zaprzeczenie wszystkich swoich obietnic wyborczych. Ale takie malutkie. Miał obniżać a podwyższa, w sumie niewielka różnica, prawda? Ale nikt nie pyszczy, no bo ten krzyż. A media nie informują o tym, o czym powinny, tylko pełnią misję. Zasłony dymnej.
- ??? – ja. – No coś tam o tym vacie mi w któryś wiadomościach mignęło, ale jakoś tak przelotnie, że nawet się nie zainteresowałam.
- Acha – z triumfem mówi Król – i właśnie o to chodziło. Sprytnie, no nie? Nadszedł czas, żeby odebrać trochę chleba, to zorganizowali igrzyska. A raczej cyrk. Naród zajęty kibicowaniem swojej drużynie pod Pałacem Prezydenckim to naród głuchy na cokolwiek innego. Rząd bezboleśnie przepchnął wniosek uderzający wszystkich po kieszeniach tak dotkliwie i nikt nie zareagował. W końcu trwają igrzyska.
No, bardzo sprytnie.
Dziś naprawdę czuję się jak mieszkanka kurnika – sypnąć chlebkiem, dać przedstawienie, to kurka będzie zadowolona - a wiadomo, że jak kurka zadowolona, to kurka potulna. A za plecami ostrzyć noże. W niedzielę ma być rosół.
Kto by się kurą przejmował. Witam w rzeczywistości kurnika, kochani.
- No po co? – mruknęłam znad kubka z herbatą.
- Ano po to – mówi Król Kurnika – żeby nikt nie zwrócił uwagi na najważniejszą – tak naprawdę – wiadomość dnia.
- Jaką?
- Podwyżkę VAT-u? Nie ma protestów, demonstracji, nikt nie krzyczy pod Sejmem, że złodzieje i żeby oddawali własne pensje, bo wszyscy tylko ten krzyż i krzyż. A Tusk wczoraj cichutko, na jakiejś malutkiej konferencyjce prasowej wygłosił najważniejszy komunikat podczas swoich rządów. I zaprzeczenie wszystkich swoich obietnic wyborczych. Ale takie malutkie. Miał obniżać a podwyższa, w sumie niewielka różnica, prawda? Ale nikt nie pyszczy, no bo ten krzyż. A media nie informują o tym, o czym powinny, tylko pełnią misję. Zasłony dymnej.
- ??? – ja. – No coś tam o tym vacie mi w któryś wiadomościach mignęło, ale jakoś tak przelotnie, że nawet się nie zainteresowałam.
- Acha – z triumfem mówi Król – i właśnie o to chodziło. Sprytnie, no nie? Nadszedł czas, żeby odebrać trochę chleba, to zorganizowali igrzyska. A raczej cyrk. Naród zajęty kibicowaniem swojej drużynie pod Pałacem Prezydenckim to naród głuchy na cokolwiek innego. Rząd bezboleśnie przepchnął wniosek uderzający wszystkich po kieszeniach tak dotkliwie i nikt nie zareagował. W końcu trwają igrzyska.
No, bardzo sprytnie.
Dziś naprawdę czuję się jak mieszkanka kurnika – sypnąć chlebkiem, dać przedstawienie, to kurka będzie zadowolona - a wiadomo, że jak kurka zadowolona, to kurka potulna. A za plecami ostrzyć noże. W niedzielę ma być rosół.
Kto by się kurą przejmował. Witam w rzeczywistości kurnika, kochani.